Mijający właśnie rok, pomimo kilku żenad i trudnych momentów, uważam za udany. A nawet za bardzo udany. Jestem z siebie dumna, bo ciężko pracowałam i było warto.
A oto co uważam za najważniejsze dla mnie wydarzenia roku 2011:
* Niekwestionowanym hitem tego roku jest ukazanie się na rynku dwóch książek mojego autorstwa: “Kariera pod kontrolą” oraz “Kariera na wysokich obcasach”. Obie książki zostały wydane przez wydawnictwo Onepress. Rok temu nieśmiało myślałam, że może uda mi się napisać jedną, ale nie sądziłam, że wydam aż dwie w ciągu jednego roku. Kosztowało mnie to dużo nerwów, stresu, pracy, ale jestem z siebie niezwykle dumna, gdyż napisanie książki nie jest czymś, co ludzie robią na co dzień. Nikt z mojego najbliższego otoczenia (poza moim partnerem) nie napisał nigdy książki, nie mówiąc o jej wydaniu. Stąd też natrafianie w Empiku i innych księgarniach na efekty mojej pracy w postaci książki jest dla mnie całkowicie nowym, niespotykanym i wspaniałym uczuciem. Przy tej okazji spotkałam się z wieloma ciepłymi reakcjami od osób znajomych, przyjaciół i od obcych ludzi, moich czytelników. Jako ciekawostkę powiem, że część znajomych przestała się ze mną kontaktować po tym, jak ukazała się moja pierwsza książka. Jest też inna część, która owszem, kontaktuje się, ale nie skalała się nigdy słowami gratulacji i temat w zasadzie przemilcza. Przyznam, że tego nie rozumiem, ale też pokazuje mi to, jaką wartość mają te znajomości w ważnych dla mnie chwilach…


* W tym roku spełniło się moje marzenie z dzieciństwa. Jako mała dziewczynka marzyłam o tym, by być aktorką i zagrać w filmie lub serialu
Jednak pochodzę z malutkiej miejscowości i wówczas to marzenie szybko zostało zepchnięte na boczny tor, na rzecz innych – bardziej przyziemnych. Aktorstwa zaczęłam się uczyć w zeszłym roku, a w tym roku zagrałam w dwóch serialach TVN: “Sędzia Anna Maria Wesołowska” i “Sąd rodzinny”
Przyznam, że aktorstwo daje mi tyle radości i satysfakcji, że mogłabym robić to bez przerwy i za darmo
Dodatkowo sam fakt, że spełniam swoje marzenia z dzieciństwa jest bardzo dla mnie budujący i pokazuje, że MOŻNA.
* Ukończyłam Szkołę Trenerów prowadzoną przez Grupę SET. To ważne dla mnie z punktu widzenia zarówno mojego rozwoju trenerskiego, jak i z punktu widzenia kontaktów biznesowych. Uczyłam się od wspaniałych trenerów, którzy pomogli mi podnieść moje kompetencje trenerskie o kilka poziomów w górę. Teraz jestem o wiele bardziej świadoma i skuteczna na sali szkoleniowej, w porównaniu z moimi doświadczeniami sprzed Szkoły Trenerów.
* Sporo podróżowałam w tym roku i były to podróże głównie zawodowe – związane ze szkoleniami. Pozyskałam też jako klienta międzynarodową korporację z branży paliwowej. To dla mnie sukces biznesowy, bo moja mała firma wygrała przetarg z dużymi graczami na rynku, którzy mają ogromne zasoby i wielokrotnie większe doświadczenie biznesowe niż ja. Współpracuję z kilkoma firmami szkoleniowymi jako trener freelancer i chwalę sobie te współprace. Trudno jest znaleźć firmę, z którą można współpracować na odpowiednim poziomie profesjonalizmu, dlatego jestem mile zaskoczona, że to się jednak udaje. Jednocześnie w tym obszarze pojawiło się kilka żenad: firmy, które robią wiele szumu wokół czegoś, co wymyślili, każą sobie wypełniać formularze, umieszczają moje dane w swojej bazie trenerów, każą pisać dla nich artykuły na stronę, rezerwują terminy, cuda-niewidy, a później projekt upada, z braku odpowiedniej promocji, albo nie daje wymiernych efektów dla mnie w postaci zleceń szkoleniowych, bo dla firmy co prawda fajnie jest mieć wielu trenerów w bazie, ale i tak zlecenia wykonuje wciąż tych samych dwóch trenerów. W przyszłym roku ukrócę takiego rodzaju “współprace”, bo zwyczajnie nie mam na to czasu ani energii.
* Byłam gościem w kilku warszawskich Klubach Mam. Nowym doświadczeniem było dla mnie opowiadanie mamom o tym, jak aktywnie poruszać się po rynku pracy, podczas, gdy dzieciaki wchodziły mi na kolana, głowy, krzyczały, warczały głośnymi zabawkami, itp.
Za każdym razem chrypka w gratisie
* Uruchomiłam kolejne autorskie szkolenie pt. “Jak wygrać na rozmowie kwalifikacyjnej”. Planuję je przeprowadzać regularnie w przyszłym roku, a także stworzyć jeszcze inne szkolenia pomagające właściwie zarządzać swoją karierą.
* Zdecydowanie najtrudniejszym momentem w mijającym roku były dla mnie “wydarzenia kwietniowe” . Zabrzmiało niemal jak w podręczniku do historii
W kwietniu pomimo mojej ciężkiej pracy posypało się chyba kilkanaście projektów, które miały mi przynieść duże pieniądze. A dokładnie mówiąc w kwietniu nie udało się absolutnie nic. Cokolwiek zrobiłam i gdziekolwiek włożyłam swoją pracę, spotykało się to z negatywnym odzewem. Cholernie trudna lekcja pokory i wytrwałości, którą wspominam do dzisiaj z dreszczem na plecach, mimo, że konsekwencji tamtego czasu już od dawna nie odczuwam.
* W styczniu zamieszkała z nami druga kotka – Luna. Jest przesłodka
Ma teraz już 1,5 roku, a zachowuje się jak 12-tygodniowy kociak. Jest niesforna, wariuje razem z Gwiazdą – naszą pierwszą kotką, manipuluje nami – człowiekami, wchodzi mi na kolana, gdy pracuję, udeptuje mnie pazurkami i tak mrrrrruczy
Mam nadzieję, że jest u nas szczęśliwa, bo my jesteśmy bardzo szczęśliwi, że Luna jest z nami

* Byłam na kilku wyśmienitych wieczorach muzycznych w teatrze Buffo, na znakomitym koncercie poświęconym pamięci Andrzeja Zauchy w Sali Kongresowej oraz na kilku innych dobrych koncertach. Miałam kilka krótkich, przyjemnych urlopów – nieco za krótkich, ale w nadchodzącym roku chcę sobie to odbić
* Tuż przed wigilią urodziła się moja bratanica
Tak naprawdę najważniejsze wydarzenia tego roku mogłabym sprowadzić do dwóch pierwszych – jako symboli tego, co w życiu zawodowym i prywatnym uważam za najważniejsze dla mnie. Życzę na przyszły rok zarówno sobie, jak i Tobie – czytelniku tego bloga – aby ilość pozytywnych wydarzeń zdecydowanie przygniotła te, które nie są może super pozytywne, ale konieczne do tego, byśmy mogli jeszcze lepiej docenić te zwykłe, proste, wspaniałe chwile, które tworzą nasz świat.
Wszystkiego najlepszego!